Dzisiaj poczujmy się jak detektywi, którzy badają niewyjaśnione dotąd zagadki ludzkiego ciała. Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego niektórzy z nas zmagają się z ogromnym bólem, a ciało zaczyna pisać własny, bolesny scenariusz?
Przyjrzałam się bliżej historii ikony wszech czasów – Marilyn Monroe. Cały świat widział w niej symbol seksu i uosobienie sukcesu, jednak za kulisami krył się potworny, fizyczny ból. Marilyn przez całe dorosłe życie cierpiała na ciężką endometriozę. W ujęciu psychobiologii wiemy, że macica to biologiczny symbol domu, ogniska domowego i bezpiecznego gniazda dla potomstwa. Endometrioza, czyli rozrost błony śluzowej poza macicę, niesie ze sobą jasny komunikat podświadomości: „Mój dom jest gdzie indziej”, „Moje obecne warunki są zbyt niebezpieczne, by przyjąć dziecko” lub „Bycie matką wiąże się z ogromnym cierpieniem”.
Gdy kobieta podświadomie czuje, że nie ma bezpiecznego miejsca na ziemi, tkanka endometrium zaczyna wędrować, budując mikro-gniazda w innych częściach ciała. Ciało próbuje stworzyć dom zastępczy tam, gdzie to tylko możliwe.
Zrobiłam dla Was szczegółowe śledztwo biograficzne i znalazłam konkretne tropy w życiu Normy Jeane (bo tak naprawdę się nazywała), które idealnie pokrywają się z biologicznym sensem tej choroby. Zapraszam Was do wspólnej analizy tych dowodów!
Trop 1: Dziecko z walizką, czyli permanentny brak gniazda
Biologiczna matka Marilyn, Gladys Pearl Baker, cierpiała na poważne zaburzenia psychiczne i nie była w stanie zapewnić córce opieki. W efekcie mała Norma Jeane od najwcześniejszych lat wędrowała z rąk do rąk. Wychowywała się w kilkunastu rodzinach zastępczych oraz w sierocińcu. Nigdy nie miała pokoju, który mogłaby nazwać swoim, ani stałego adresu. Przekonanie: „Mój dom jest gdzie indziej, ciągle muszę go szukać” zostało dosłownie wdrukowane w jej podświadomość na najwcześniejszym etapie życia.
Trop 2: Program „Moja matka to zagrożenie”
Jako mała dziewczynka Marilyn doświadczyła ogromnego odrzucenia emocjonalnego. Co więcej, w rodowodzie Marilyn krył się potężny lęk: jej matka, a także dziadkowie ze strony matki, zmagali się z chorobami psychicznymi i kończyli w szpitalach psychiatrycznych. Podświadomość Marilyn zakodowała silny program obronny: „Bycie matką oznacza szaleństwo i cierpienie. Lepiej wychować się w innym domu, z inną matką”. W dorosłym życiu panicznie bała się, że powieli destrukcyjny wzorzec Gladys i sama stanie się zagrożeniem dla swojego dziecka.
Trop 3: Rozpaczliwe próby budowania gniazda „na siłę”
Marilyn panicznie szukała schronienia i utraconego domu w ramionach kolejnych mężów. Przełomowym momentem, który w psychobiologii moglibyśmy nazwać ogromnym zaostrzeniem konfliktu, było jej małżeństwo z Arthurem Millerem. Marilyn niesamowicie pragnęła stworzyć z nim normalną rodzinę. Jednak im bardziej starała się mentalnie wybudować to gniazdo, tym mocniej jej podświadomość krzyczała, że świat Hollywood, ciągła presja, nagonka medialna i jej własne lęki to środowisko skrajnie niebezpieczne dla dziecka.
Trop 4: Ciało mówi „Stop” – biologiczna blokada i ciąża pozamaciczna
Marilyn zaszła w ciążę z Millerem, jednak zakończyła się ona poronieniem oraz dramatyczną ciążą pozamaciczną. Z punktu widzenia Totalnej Biologii, ta sytuacja to kolejne, niezwykle silne potwierdzenie tego, jak ostry i rozdzierający był jej wewnętrzny konflikt. Ciąża pozamaciczna pojawia się dokładnie wtedy, gdy kobieta całym sercem bardzo chce mieć dziecko, a jednocześnie na poziomie podświadomym panicznie się go boi i go nie chce. To dramatyczne zderzenie dwóch sił, dające jasny sygnał: „Dziecko nie będzie miało miejsca w tym domu”.
Podświadomość uznała jej dom-macicę za strefę zbyt niebezpieczną dla nowego życia, dlatego komórka jajowa zagnieździła się poza nią. Endometrioza, tworząc bolesne zrosty i torbiele, fizycznie zablokowała możliwość donoszenia ciąży, chroniąc Marilyn przed realizacją lęku o byciu chorą matką. Marilyn szukała domu w blasku jupiterów i w miłości milionów fanów, jednak ten głęboki, wewnętrzny konflikt pozostał aktywny aż do jej tragicznego końca.
Moi drodzy, na koniec chciałabym bardzo wyraźnie zaznaczyć jedną rzecz. Z mojego punktu widzenia są to wyłącznie czyste obserwacje biograficzne. W żaden sposób nie oceniam ani nie komentuję metod leczenia, ani oficjalnych diagnoz lekarskich. Moim celem jest jedynie sprawdzenie, czy fakty z życia znanych osób potwierdzają niesamowite mechanizmy i konflikty przedstawiane przez twórców Totalnej Biologii, które mogą stać za chorobami, na jakie te osoby cierpiały.
A jak to wygląda u Was? Czy zauważyłyście kiedyś, że Wasze ciało reagowało bólem lub stanem chorobowym w momentach, gdy czułyście, że Wasze obecne miejsce na ziemi lub relacja nie dają Wam poczucia bezpieczeństwa? Jeśli chcesz o tym porozmawiać i się nad tym pochylić, zapraszam na rozmowę indywidualną.