W świecie psychoanalizy nic nie dzieje się przez przypadek. Sam Zygmunt Freud mawiał, że „niekiedy cygaro jest tylko cygarem”, ale gdy przyjrzymy się jego własnej chorobie – trwającemu 16 lat nowotworowi szczęki i podniebienia – teoria ta zaczyna drżeć w posadach. Jako detektyw ludzkich losów, postanowiłam sprawdzić, co biologia ojca psychoanalizy próbowała nam powiedzieć przez te wszystkie lata cierpienia i 33 operacje.
Cień słabego ojca i stalowa szczęka
W Totalnej Biologii szczęka i podniebienie to organy służące do chwytania, miażdżenia i utrzymywania „kęsa”. Problemy ze szczęką mają wydźwięk: niezdolność do ochrony, utrzymania lub wypowiedzenia czegoś, co uzyskaliśmy z wielkim trudem. Szczęka symbolizuje także ojca – jego zdolność do ochrony stada, obrony terytorium i „pokazywania zębów” w obliczu zagrożenia.
Zygmunt Freud dorastał w cieniu wydarzenia, które rzuciło się na jego biologię. Jako dziecko usłyszał od ojca, Jakuba, historię o tym, jak pewien chrześcijanin zrzucił mu czapkę w błoto, krzycząc: „Żydzie, zejdź z chodnika!”. Jakub nie oddał ciosu. Nie krzyknął. Po prostu podniósł czapkę i zszedł. Dla młodego Zygmunta był to moment fundamentalnej dewaluacji ojca.
Biologia Freuda mogła wtedy podjąć decyzję: „Skoro mój ojciec nie umie gryźć, ja będę musiał gryźć za dwóch. Muszę wykształcić szczękę, która nigdy nie puści raz zdobytego łupu”.
Konflikt kęsa, którego nie da się przełknąć
Przez lata Freud budował swoje imperium – psychoanalizę. Był to jego „kęs” – prestiż, władza nad umysłami i jedyna słuszna prawda o ludzkiej duszy. Jednak kęs ten okazał się wyjątkowo trudny do przełknięcia.
Zdrada „synów”: Kiedy jego najzdolniejsi uczniowie – z Carlem Gustavem Jungiem na czele – zaczęli podważać jego teorie, dla Freuda nie była to debata akademicka. To była próba wyszarpania mu kęsa z ust. W ujęciu psychosomatycznym, gdy coś, co uznaliśmy za nasze, nagle zaczyna „uciekać”, organizm próbuje wzmocnić narząd służący do trzymania. Rak szczęki mógł być biologiczną próbą „nadbudowania” narzędzia władzy.
Podłość, której nie wolno wykrzyczeć: Freud żył w Wiedniu, który stawał się coraz bardziej antysemicki. Musiał znosić upokorzenia, na które – ze względu na swoją pozycję – nie zawsze mógł odpowiedzieć agresją. Ta „podłość”, której nie dało się ani wypluć, ani przełknąć, osadziła się w tkankach jego jamy ustnej.
33 operacje: Walka o autorytet
Zygmunt Freud niemal do końca życia nosił protezę, którą nazywał „potworem”. Utrudniała mu mówienie i jedzenie. Czy to przypadek, że choroba zaatakowała aparat mowy u człowieka, który uczynił „leczenie rozmową” swoją religią?
Z punktu widzenia „tropienia chorób”, Freud był w permanentnym konflikcie niemożności ochrony tego, co uzyskał z wielkim trudem. Im bardziej psychoanaliza stawała się popularna, tym bardziej Freud bał się, że zostanie ona wypaczona (co zresztą się stało). Szczęka „ojca psychoanalizy” pękła pod ciężarem odpowiedzialności, której – według jego podświadomej oceny – nie uniósł jego własny ojciec.
Jako autorka tego cyklu i obserwatorka ludzkich losów, doszłam do wniosku, że historia Freuda uczy nas jednego: nawet najpotężniejszy intelekt nie jest w stanie oszukać biologii. Można stworzyć teorię o podświadomości, ale to ciało ostatecznie wystawia rachunek za nieprzełknięte urazy, za kęsy chwytane zbyt łapczywie i za zęby, których nie odważyliśmy się pokazać w odpowiednim momencie.
W swoich analizach zauważyłam, że rany zadane nam w dzieciństwie – jak to upokorzenie ojca, którego Freud był świadkiem – potrafią „wybić” w najmniej spodziewanym momencie, uderzając w organy, którymi desperacko próbujemy ratować nasz honor. Śledząc biografię mistrza, zrozumiałam, że jego szczęka nie była tylko tkanką – była ostatnim bastionem walki o autorytet.
Ważne wyjaśnienie: Jako autorka tego cyklu, wcielam się w rolę „biograficznego detektywa”. Moim celem nie jest stawianie diagnoz medycznych ani ocenianie metod leczenia wybranych przez opisanych bohaterów – to domena lekarzy. Interesuje mnie badawcza weryfikacja teorii: chcę sprawdzić, na ile dramaty życiowe znanych osób oraz ich głębokie emocje znajdują potwierdzenie w konkretnych konfliktach biologicznych opisywanych przez twórców Totalnej Biologii. Moje obserwacje są czysto analityczne i spekulacyjne – to próba odczytania „mapy życia” zapisanej w ciele przez pryzmat tej metody.